Cukierkowy żal za grzechy

Cukierkowy żal za grzechy

Człowiek z natury jest istotą o słabym współczynniku silnej woli. Podatni jesteśmy na wiele pokus, które sprawiają, iż zbaczamy ze ścieżki prawości, łamiemy kulinarne przekazania, przyjmując za karę całe szeregi pustych i zbędnych kalorii. Tutaj każde przewinienie jest zauważone i ocenione. Niestety, nawet, jeśli kary są zgoła surowe, nadal nie potrafimy wyzbyć się słabości, które stwarzają nam swoiste gastronomiczne piekiełko. Piekiełko w postaci wałeczków tłuszczu, nadwagi, złego samopoczucia i tym samym braku samoakceptacji.

Jednym z głównych grzechów, od których powstrzymać się niepodobna, jest podjadanie wszelkiego rodzaju słodyczy. Cukierki, krówki, wafelki i pierniki patrzą na nas kuszącym wzrokiem, zmuszając do złego. Bo jeden przecież nie może zaszkodzić. Drugi też nie. No, może paczuszka… I tak oto wpadamy w niecnie zastawioną pułapkę, z której jedynym słusznym wyjściem wydaje się być odgryzienie łapy. Być może jednak obejdzie się bez tak drastycznych środków.

Ktoś wpadł na pomysł spisywania wszystkich złych uczynków na kartkę. Koncepcja wydaje się godna uwagi. Po każdym dniu robimy sobie szczery rachunek sumienia i żal za grzechy, analizując każdy posiłek, każdą przekąskę. Może dopiero wtedy uświadomimy sobie, że faktycznie problem jest i należy z nim z całą mocą walczyć.

Zawsze wierzyłem w skuteczność tak zwanego pozytywnego bodźca, czegoś, co przytrzyma nas na dobrej drodze i dążeniu do kulinarnego zbawienia. Powiedzmy za każde dwa dni życia w czystości, w ramach odpustu możemy pozwolić sobie na mały podarunek. Nowa szminka, perfumy, para butów, bilet do kina, książka czy kalarepa nawet. Dwa dni bez słodyczy = nagroda. Oczywiście nagrodą główną będzie coraz mniejszy problem ze wspomnianymi wałeczkami tłuszczu i poziomem cukru we krwi.

Jeżeli uczciwie i skrupulatnie przeprowadzać będziemy ten cukrowy detoks, efekty pokażą się bardzo szybko. Nie z dnia na dzień, jednakowoż po miesiącu wyrzeczeń i postu, nasza waga powinna pochwalić całą operację. Cały kruczek i haczyk w tym , żebyśmy wytrwali w nowym postanowieniu. W przeciwnym razie, żeby spalić nagromadzony tłuszcz idziemy na najbliższą pielgrzymkę do Częstochowy.

Wstaw na stronę:

Powrót do listy artykułów

Komentarze

Nie ma komentarzy

Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowana(y) i Twój komentarz pojawi się po sprawdzeniu przez moderatora


Pamiętaj mnie    

Załóż nowe konto | Zapomniałe(a)ś hasła?

Przepisy - apette.pl 2008-2013r. Wszelkie prawa zastrzeżone.