Nie ma większej radości dla wytrawnego smakosza niż odkrywanie nowych potraw i kulinarnych światów. A wiele do odkrycia zostało w azjatyckich i orientalnych krainach, gdzie kompozycje zwyczajnych, prostych składników łączą się w sposób skomplikowany i niezwyczajny.
Wietnamską kuchnię znamy powierzchownie, zazwyczaj z różnorodnych knajpek, usytuowanych gdzieniegdzie w większych i mniejszych miastach. Jednakże wiedza o tej niecodziennej gastronomii jest taka sama jak nasze wyobrażenie o gastronomii tureckiej po zjedzeniu kebaba z budki. Znikoma i spłycona. Kuchnia Wietnamu zasługuje na nieco większą uwagę.
Zacznijmy od tego, że Wietnamczycy bardzo opornie przyjmują kulinarne trendy ze świata. Nie znajdziemy tu wielkiej kulturowej mieszanki, swoistego gastronomicznego tygla, tak charakterystycznego dla innych krajów. Tutaj jedynym zapożyczeniem są drewniane pałeczki, podpatrzone od Chińczyków. Reszta należy do wiekowej i nienaruszonej wietnamskiej tradycji.
Tradycja zaś i geografia dzielą Wietnam na trzy odrębne rejony: Hanoi, Hue oraz Sajgon. Każdy z nich odznaczał się będzie odmienną barwą, innym kulinarnym rysem, zróżnicowanymi składnikami, a co za tym idzie potrawami, których trudno szukać w pozostałych częściach kraju. Gdziekolwiek byśmy się jednak nie znaleźli, zawsze trafimy na makaron, ryż i warzywne sałatki.
Pewnym ewenementem jest rybny sos, używany często do większości dań. Ułożone w beczkach ryby posypuje się solą, a gdy zdążą już sfermentować ryby te wystawia się na działanie słonecznych promieni.
W naszej kuchni jeden posiłek dzieli się często na pierwsze i drugie danie. W kuchni wietnamskiej jest podobnie, a pośród lżejszych zup odnajdziemy pho, zupę z tofu, zielonych bananów albo dla wybitnych smakoszy – ze ślimaków. Oprócz tego praktykuje się podawanie poobiedniego deseru. W charakterze słodyczy występują tu ciastka z ryżowej mąki, suszone owoce lotosu lub miąższ kokosu.
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy