Minął już chyba trend rodzinnej wędrówki po lasach, łąkach, pagórkach i dolinach w celu poszukiwania galopujących beztrosko ślimaków. Niegdyś był to całkiem opłacalny sposób dorobienia kilku groszy, dziś już chyba nikt się tym nie zajmuje, przynajmniej na taką skalę. Niemniej, ślimaki nadal zostają jednym z czołowych przysmaków rodem z Francji, a skoro „rogate” stworzonka nie tracą na popularności, warto się nimi nieco bardziej zainteresować.
Prekursorami ślimaczej diety byli Celtowie. Niejednokrotnie, zasiadłszy przed ogniskiem, lud ten pławił się w owocach okolicznych lasów i puszcz, a za owoce takie ochoczo uznawano właśnie ślimaki. Później obyczaj ten rozwijał się także i w Galii. Ślimakową rewolucję przeprowadzili Rzymianie, którzy potrafili przyrządzić z winniczków prawdziwie unikalne dzieła kulinarnej sztuki. Z czasem kunszt owy przechodził na okupowane przez Rzym krainy, ślimaki natomiast stały się jedną z najbardziej powszechnych i popularnych potraw.
Ślimaczą tradycję przejęli Francuzi, stawiając winniczki wysoko na liście popularnych i smakowitych posiłków. Mimo wszystko w naszym nadwiślańskim kraju nadal chyba brak zrozumienia dla tego typu kulinarnych nowinek i raczej trudno sobie wyobrazić, aby przy okazji najbliższego obiadu, żona, mama, czy babcia, poczęstowała nas podobnym daniem. Większość ochoczo chyba przyklaśnie stwierdzeniu, iż miejsce ślimaka jest na łące, aniżeli w kuchennym garnku. Jednakże być może błądzimy w mroku niewiedzy i ignorancji.
Mięso ślimaków, uznawane jest za zdrowe, a często przypisuje się im właściwości lecznicze. Warto wspomnieć, iż zawiera w sobie dość spore ilości białka, zachowując przy tym bardzo małą kaloryczność. Do tego za prawdziwy przysmak uchodzi biała ikra, czyli jajeczka znoszone przez ślimaki. Oprócz tego, przez niektórych, potrawka ze ślimaka uznawana jest jako niezrównany w swej mocy afrodyzjak.
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy