Zgadzamy się co do tego, że Wielkanoc jest czasem radosnym, w którym przeżywamy wspólne świętowanie z całą rodziną. Każdy oczywiście odbiera te dni indywidualnie, jednak nie o tym do końca będziemy mówić. Poruszymy za to równie interesujący i nurtujący temat – dieta podczas świąt.
Czy święta mają być gastronomicznym odpustem, w trakcie którego wolno objadać się wszystkim, co znajdziemy na stole? Zdecydowanie nie. Być może dla nas będzie to czas relaksu i odpoczynku, jednak kalorie próżnować nie zamierzają, a nabyta tkanka tłuszczowa nie anuluje się po świętach. Musimy więc stawić czoła wielkanocnym pysznościom i zachować dietetyczną motywację do końca.
Ruch z samego rana poprawi nasze samopoczucie, utrwali w odchudzających postanowieniach. Wysiłek można nieco zmniejszyć, jednak całkowite odpuszczenie porannej gimnastyki popchnie nas rychło do złamania kulinarnych przykazań. Dobrym pomysłem na odrobinę ruchu są spacery z bliskimi. Dobrze zamienić kilkugodzinne siedzenie przy stole na zdrową, rodzinną przechadzkę.
Słodycze, ciasta, czekoladki, ciasta, pieczone mięso, ciasta… i alkohol. Być może zachowując w pełni trzeźwy umysł damy radę opierać się wielkanocnym pokusom, jednakże po kilku lampkach wina, nasza determinacja może ulec znaczącemu pomniejszeniu. Jak często po wpływem alkoholu sięgamy po większe niż zazwyczaj, ilości jedzenia? Szczególnie w dosyć swobodnej i wesołej atmosferze.
Gości przeważnie jest na tyle dużo, że nie wszyscy mieszczą się w pierwszym rzędzie przy stole. Aby osłabić pokusę sięgania po nowe smakowitości, możemy zająć strategicznie odległe od niego miejsce. Lepsze to, niż mieć wszystkie potrawy i ciasta na wyciągnięcie ręki.
Jeśli zaczniesz sięgać po kolejne udko kurczaka, wyobraź sobie jaką porażkę w tej chwili odniesiesz. A jaka duma zacznie cię rozpierać jeśli odrzucisz pokusę. Spójrz w lustro, albo na brzuch, pomyśl jak ociężale czujesz się, siedząc przy stole cały dzień. Nadal chcesz do udko?
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy