Apetyt jest jednym z najbardziej złośliwych zjawisk tego świata. Oczywiście jego brak również może być straszliwy w skutkach, jednakże apetyt nadmierny prowadzi nas do dietetycznego ślepego zaułka. Jak stawić mu czoła w tej nierównej walce? Zobaczmy.
Ciekawostką są badania, które wykazują związek między apetytem a miętą. Podobno zapach mięty wpływa na tą część mózgu, która mówi nam, że oto jesteśmy najedzeni. Z przeprowadzonych na ludziach badań jasno wynika, że osoby raczące swe nozdrza mentolowym olejkiem, zjadają posiłki o mniejszej ilości kalorii. Nie chcesz odczuwać kulinarnego pokuszenia – zaopatrz się w zapachowe świece, olejki i kadzidełka.
Ciekawy wpływ na ilość spożywanych przez nas posiłków ma towarzystwo. Właściwie można to zaobserwować bez udziału amerykańskich naukowców. Czyż nie jest tak, że grupa kolegów siedząc w barze pije i zjada więcej niż w mieszanym gronie? Kobiety tak samo, pozwolą sobie na więcej, bawiąc się jedynie z koleżankami, a męskie towarzystwo zdaje się zmniejszać apetyt. Osoba przeciwnej płci sprawia, że chcemy wypaść lepiej w oczach innych. Do restauracji wybieramy mieszane towarzystwo.
Nieodzowny wpływ na apetyt może mieć... kolor. Tak się jakąś dzieje, że poczucie głodu zostaje pobudzone przez ciepłe barwy, uśpione zaś przez zimne. To wyjaśnia, dlaczego w restauracjach i fast-foodach dominują czerwienie, żółcie i pomarańcze.
Woda. Choć to może wydawać się dziwne, bywa, że mylimy głód z pragnieniem. Z tego powodu zamiast kilkoma szklankami mineralnej wody, raczymy się kolejnym sytym posiłkiem. Dlatego wodę staramy się pić w miarę często. Wodę. Nie zaś gazowane napoje i soki z kartonu, których głównymi składnikami są chemiczne polepszacze i cukier. Niesłodzona, ziołowa herbata i mineralna woda – oto sposób na nagłe ataki głodu.
Pamiętajmy też, że na poczucie sytości wpływa również spokojny i odpowiednio długi sen.
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy