Lato dobiegło końca, nadeszła jesień. Co prawda za oknem można jeszcze dostrzec słoneczne promienie, a deszcze nie zalewają ulic, niemniej taki stan rzeczy może już zbyt długo nie potrwać. Zmiana pory rok dotknie nie tylko warunków atmosferycznych, to okres w którym nasz metabolizm zaczyna się nieco zmieniać, zwalniać, przez co jesteśmy narażeni na nadprogramowe ilości odłożonej tkanki tłuszczowej.
Niektórzy twierdzą, że podjęcie jakiejkolwiek diety to jedynie daremny trud i niepotrzebny wysiłek. Fałdki tłuszczu pojawią się niezależnie od tego czy będziemy próbowali im przeciwdziałać czy nie. Jest to rzecz jasna stwierdzenie mylne, a rozruszanie ospałego organizmu może przynieść nadzwyczaj dobre rezultaty.
Zrozumiałe jest, że szara pogodna za oknem odbiera ochotę na jakąkolwiek aktywność, jednak krótki poranny trening pozwoli uwolnić nieco energii, pobudzi nas do działania, rozrusza metabolizm i poprawi humor. Warto się przełamać, zamiast tkwić leniwie pod cieplutką kołdrą.
Sama dieta również jest nie bez znaczenia. Należałoby zrezygnować na jakiś czas z tłustych, smażonych potraw. Zastąpimy je warzywami i świeżymi owocami, które wzmocnią organizm w tym chłodnym, nostalgicznym okresie. Oprócz tego warto zaopatrzyć się w kasze, które są dobrym źródłem węglowodanów – zamienią się w niezbędną energię i ogrzeją ciało. Oczywiście nie można z nimi przesadzić, bo nadmiar węglowodanów szybko objawi się w postaci nowej fałdki tłuszczu. Dietę warto uzupełnić roślinnym i zwierzęcym białkiem, które pomoże spalić nagromadzone „zapasy”.
Jeśli będziemy trzymać się znormalizowanej diety, będziemy urozmaicać menu za pomocą produktów, zakupionych w najbliższym warzywniaku, nastawimy się na mniejsze posiłki, spożywane częściej i o regularnych porach, a do tego wpiszemy w codzienny plan zajęć porcję ćwiczeń – nasza sylwetka z pewnością nie dozna żadnego, jesiennego uszczerbku.
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy