Nadszedł czas, kiedy wyruszymy na cmentarze i grobowce, ażeby w pełnym skupieniu, okazać pamięć o naszych zmarłych. Nadszedł czas, który dobrze wykorzystać na pewną zadumę i wyciszenie. Na wspomnienie tych, którzy zostawili nas na tym ziemskim padole.
Tradycja nakazuje uczcić dzień 1 listopada w sposób wyciszony, zapalając kolejne znicze i ustawiając wieńce. Mimo wszystko, media, kolorowa prasa, obecna popkultura skupiają się wokół duchów i amerykańskiej dyni z wyciętym uśmieszkiem. Moda ta zdaje się być przejmowana i przez nas, a halloweenowe ozdoby i gadżety coraz bardziej zakorzeniają się w świadomości Polaków. A smutny to czas, kiedy to moda wypiera tradycję.
Mimo wszystko i tej dyni oddać należy sprawiedliwość, gdyż jak się okazuję, nie jest wcale produktem amerykańskiej popkultury. Przynajmniej nie do końca. Podwaliną dzisiejszej wyszczerzonej dyni jest stara legenda, opowiadana przez irlandzkich emigrantów. Legenda zaś opowiada o pewnym hulace i włóczędze, imieniem Jack. Tenże pijak i swawolnik zdołał namówić kiedyś diabła do wycięcia krucyfiksu w korze pnia. Ten występek sprawił, że diabłu odcięta została droga powrotu na ziemie, naszego bohatera natomiast, skazał na wieczną tułaczkę i potępienie.
W końcu bowiem stary Jack wyzionął ducha, a że życie prowadził jakie prowadził, nikt nie zamierzał otworzyć przed nim bram do raju. Pozostało piekło, jednakże diabeł nie zamierzał dzielić jednego miejsca z kimś, kto przechytrzył go przed laty. Tak więc Jack skazany został na wieczną tułaczkę. Jedyne co otrzymał, to świeczka wsadzona w wyżłobioną rzepę. Miała stać się ona lampionem, który po wsze czasy oświetlać będzie drogę Jacka podczas nieskończonej wędrówki między światami.
Stąd więc wzięła się nazwa "Jack-o-lantern". W Ameryce zaś, jak to w Ameryce, wszystko musi być lepsze, większe i fajniejsze. Rzepę zastąpiono o wiele większą dynią, która od lat symbolizuje święto duchów.
Mam tylko nadzieję, iż jutrzejszego dnia żadne przebrane dziecko nie podejdzie do mnie z woreczkiem na łakocie, krzycząc wesoło: „cukierek albo psikus”.
Wstaw na stronę:
Nie ma komentarzy